Urzędy stanu cywilnego świecą pustkami. Nowożeńcy wybierają kościoły albo plener. W Urzędzie Stanu Cywilnego w Pszczynie w 2009 roku zarejestrowano 490 ślubów.
Z czego trzy czwarte to śluby konkordatowe, które odbywają się w kościele. - Nas cieszy przede wszystkim, że w ogóle rośnie liczba ślubów i urodzeń - mówi Barbara Rust-Noga, kierownik pszczyńskiego USC. W mieście rejestracja ceremonii trwa nieprzerwanie od 1874 roku.
Kierownicy USC zgodnie przyznają jednak, że odkąd pojawiła się możliwość zawierania ślubów konkordatowych (które mają równocześnie status ślubu cywilnego i wyznaniowego), liczba cywilnych ceremonii znacznie zmalała. Co więcej, oprócz Kościoła katolickiego, prawo udzielania ślubu konkordatowego w Polsce posiada 10 Kościołów i związków wyznaniowych.
Np. w katowickim USC śluby cywilne stanowią ok. 30 proc. na 2 tysiące zarejestrowanych w ubiegłym roku związków.
- Jeśli chodzi o ceremonie ślubne, nie obowiązuje rejonizacja tylko zwyczaj - mówi Wojciech Gosiewski, kierownik katowickiego USC. - Zwykle ceremonia odbywa się w parafii panny młodej, a jeśli to ślub cywilny, to w miejscowym urzędzie.
Na ślubach niektóre gminy próbują też zrobić... biznes. Np. malowniczy Szczyrk reklamował się niedawno jako najlepsze miejsce na zawarcie związku małżeńskiego, a organizatorzy przyjęć w pakiecie proponowali szycie regionalnych strojów oraz sesję zdjęciową na tle górskich widoczków. Szczyrk wedle forsowanych pomysłów ma się stać ślubnym zagłębiem.
Zdaniem wojewody śląskiego Zygmunta Łukaszczyka wiele urzędów stanu cywilnego niepotrzebnie generuje koszty. Dlatego zbiera informacje ze 166 działających w regionie urzędów, by sprawdzić, czy można dokonać oszczędnościowych cięć.
- Za utrzymanie sal ślubnych, energię, ogrzewanie, wystrój płacą wprawdzie gminy, ale wojewoda jako organ nadzorczy ma prawo, a nawet obowiązek sprawdzać, czy pieniądze wydawane na utrzymanie ich w gotowości rzeczywiście warto wydawać - mówi jeden z urzędników Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Zwłaszcza, że za chwilę ślubne ceremonie cywilne mogą całkowicie przenieść się w plener lub do wybranych przez nowożeńców pomieszczeń, gdyż przygotowywana nowelizacja ustawy - prawo o aktach stanu cywilnego - da możliwość powiedzenia sakramentalnego "tak" np. w ruinach zamku w Ogrodzieńcu lub parku.
Obecnie "jeżeli zachodzą uzasadnione przyczyny" kierownik urzędu stanu cywilnego też może przyjąć oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński poza lokalem stanu cywilnego. Ale są to naprawdę wyjątki.
- Ceremonia musi odbywać się w godnych warunkach, a na ścianie ma wisieć godło RP - wyjaśnia Katarzyna Lubas, która w małej Łękawicy na Podbeskidziu pełni funkcję zastępcy kierownika USC. Pani Katarzyna przyznaje, że część ceremonii, na prośbę nowożeńców odbywa się w pięknej oprawie na żywieckim zamku.
- Komasacja ślubów w wybranych miejscowościach nie przejdzie - ocenia Arkadiusz Trzuskowski, kierownik USC w Sosnowcu. - Zresztą w małych gminach pracownicy USC wykonują szereg innych zadań i są bardzo potrzebni.
Przed Bogiem, w kościele
Z ks. Andrzejem Cieślikiem, duszpasterzem rodzin w diecezji sosnowieckiej, rozmawia Agata Pustułka:
Czy udzieliłby ksiądz ślubu w plenerze?
Nie jestem zwolennikiem takich ceremonii. Obiad trzeba jeść przy stole, ale są tacy, którzy woleliby spożywać go na... szafie. Mówiąc jednak poważnie, chodzi mi o właściwe zaakcentowanie wartości. Co liczy się bardziej: otoczenie, długość trenu czy sakrament.
Ale Kościół pozwala na wybór kapłana udzielającego ślubu czy kościoła?
Tak, ale na zmianę świątyni trzeba otrzymać zgodę ze swojej parafii. Z tego co wiem, wielu nowożeńców wybiera np. sosnowiecką Katedrę, bo prowadzą do niej długie schody.
I tren się wtedy ładniej układa?
Cóż, na to wygląda.
Czym jeszcze zajmuje się USC?
• Sporządzaniem aktów małżeństw "cywilnych" i "konkordatowych", aktów urodzeń i zgonów.
• Przygotowywaniem decyzji dotyczących m.in. zmiany imion i nazwisk, ustalenia pisowni lub brzmienia imion i nazwisk.
• Przygotowywaniem wniosków o nadanie odznaczeń "za długoletnie pożycie małżeńskie" i organizowaniem uroczystości jubileuszowych.
• Organizowaniem uroczystości jubileuszowych setnych urodzin mieszkańców miasta.
• Organizowaniem ceremonii "uroczystego nadania imienia".
Ma być po prostu pięknie
Z Katarzyną Czerny, konsultantką ślubną, rozmawia Agata Pustułka:
Gdzie ludzie chcą brać ślub?
Ponad 90 proc. par pyta, czy jest możliwość organizowania ceremonii poza budynkiem USC. W wielu przypadkach to straszące PRL-em pomieszczenia, które nie mają ani trochę romantyzmu.
Łatwo zorganizować ceremonię poza urzędem?
Wszystko zależy od dobrej woli kierownika USC, który wyrazić musi swoją zgodę. Szukamy takiego pomieszczenia, bądź pleneru, by w odpowiednio wyeksponowanym miejscu zawisło godło.
Przewiduje Pani ślubny boom w plenerze?
Młodzi chcą, by ceremonia była po prostu piękna i doskonała. Nie ma wątpliwości, że piękniejsza będzie pod stuletnim dębem niż w bezosobowej sali USC.
Agata Pustułka, Dziennik Zachodni
|
|
04/10/2009
ŚLUB CYWILNY |
|
|
28/05/2010
Niechęć do ślubów w plenerze |
|
|
29/05/2010
Trochę szaleństwa i oryginalność |
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!