Ona – tancerka, specjalistka od rytmów latynoskich. On – fotograf i grafik. Ona w tańcu szukała uzewnętrznienia swoich emocji i temperamentu.
On – poszukiwał inspiracji do zdjęć, chciał uchwycić swobodę i naturalność ruchu.
Poznali się na kursie salsy, ona pokazała mu jak nie tylko obserwować taniec, ale i czuć go, wyrażać w nim siebie. Wiadomo było, że są dla siebie stworzeni, dwóch artystów, pełnych pasji i namiętności. Ona tańczyła, on fotografował ją w tańcu. Czerpał wszystko – uśmiech, rozwiane włosy, kolor falbaniastej kolorowej sukienki. Pobrali się. Postanowili pokazać gościom, co ich połączyło.
Przestronna
sala weselna, a w niej wisiały ich wielkoformatowe zdjęcia tańczących razem, na zaproszeniach widniała miniaturka aparatu i butów tanecznych – atrybutów Państwa Młodych. Na torcie była figurka tancerki w blasku fleszy. Na oczepinach królowały konkursy taneczne, a koniec przyjęcia obfitował w pokazy samej zakochanej pary.
On – inżynier, absolwent politechniki. Ona – zwariowana humanistka. On – tworzył projekt nad morzem. Ona – spędzała lato, pracując w lodziarni na plaży. Spotkali się wzrokiem przy stoliku, on zamówił trzy gałki pistacjowych i nie mógł oderwać wzroku od jej zielonych oczu. Od tamtego dnia, codziennie wieczorem jedli lody pistacjowe i spacerowali brzegiem morza. Gdy zdecydowali się na ślub, wiedzieli, że na weselu będzie królował kolor pistacjowy – kolor ich wspomnień.
Pistacjowe serwetki, świece, krawat, spinki przy mankietach. Pistacjowy makijaż i wstążka w bukiecie.
Tort weselny o smaku orzechowym w pistacjowej barwie. Gdy później okazało się, że spodziewają się pierwszego owocu swojej miłości – pokoik dla dziecka również stał się zielonkawy. Kolor nadziei, spokoju i szczęścia.
Ona z pochodzenia była Greczynką, On z kolei uwielbiał podróże. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, idąc zwyczajnie po tej samej ulicy, z tym, że Ona była w domu, On – na wycieczce. Po spotkaniu nie mogli się rozstać, razem słuchając szumu morza, przykładając muszle do ucha, zajadali się oliwkami i pili greckie wino. On – wrócił do kraju, Ona – pojechała za nim. Ślub zorganizowali u niego, ale po grecku. Wszędzie biel i błękit, monumentalne posągi, winogrona spływające z wielkich mis, kwiaty we włosach. Obowiązkowa sałatka grecka, feta i oliwki. Mnóstwo pysznego wina.
On – rock and roll. Ona - „płonie ognisko w lesie”. On – gitara elektryczna, Ona – klasyczna. On dla niej zrezygnował z koncertu, by kibicować jej zuchom na konkursie piosenki harcerskiej. Ona spędzała czas w lesie, On na motorze. Często się sprzeczali, ale nie wyobrażali sobie życia bez siebie i swoich gitar. Na ślubie zagrali mały recital, połączyli dwa style. Zaproszenia i wizytówki w kształcie gitar, tort z figurkami: on – z gitarą elektryczną, ona – z klasyczną.
On – jakikolwiek, ona – jakakolwiek. On i ona połączyli swoje zainteresowania, pokonali różnice i zorganizowali
wesele tematyczne we własnym, niepowtarzalnym, niebanalnym stylu. W swoim – nowym, połączonym.
Diana Bolechowska
|
26/08/2009
Japoński ślub
Śluby w Japonii są bardzo wystawne i zarazem kosztowne, jednak coraz więcej młodych Japończyków decyduje się na skromniejsze i tańsze ceremonie.
Czytaj dalej »
|
|
27/08/2009
Ślubny bon ton - czyli jak zgodnie z dobrym obyczajem zachowywać się na ślubie
Kiedy otrzymasz zaproszenie na ślub, nie zniechęcaj się, tylko pamiętaj, że jest to świetna okazja, by spotkać znajomych, poznać nowe osoby i pobawić się. Nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć.
Czytaj dalej »
|
|
27/08/2009
Magiczny wieczór panieński
Jeżeli planujesz zorganizować wieczór panieński swojej przyjaciółki, zapewne chciałabyś, by przyjęcie było oryginalne, niepowtarzalne i po prostu wyjątkowe.
Czytaj dalej »
|
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!