Witaj ~gościu na portalu NaszŚlubiWesele.pl :)
NaszŚlubiWesele » Artykuły » Obyczaje, tradycje ślubne » Do ślubu pojechali rowerami
Katalog artykułów
Poradnik ślubny
Reguluj swoje wydatki za pomocą bardzo prostego programu! »
Ankieta

Ile planujecie wydać na swój ślub i wesele?

Oddanych głosów: 2874
Zapisz się i otrzymuj podsumowanie tygodnia!
Autor artykułu: Redakcja
29/06/2010

Do ślubu pojechali rowerami

małżeństwo

Nie wiadomo kiedy minęło pół wieku, bo pamiętamy wszystko, jakby zdarzyło się wczoraj - zgodnie przyznają Helena i Ryszard Rakowscy, którzy świętowali złote gody.

- Na ślub cywilny w Urzędzie Gminy w Cedrach Wielkich wybraliśmy się rowerami. To była tylko formalność. Dopiero dwa dni później uroczystości kościelne odbyły się z wielką pompą.

Jubilaci z uśmiechem wspominają wydarzenia tego najważniejszego w życiu dnia, kiedy do kościoła w Kiezmarku oddalonego kilkaset metrów od domu, pojechali warszawą. Błotnista i wyboista droga, w której grzęzły nawet traktory, wymagała specjalnych manewrów. Po pokonaniu krótkiego odcinka trzeba było zjechać w pole, by po chwili znów wrócić na główny trakt. Ale później wszystko przebiegło zgodnie z tradycją - długa suknia i welon panny młodej, druhny i drużbowie oraz wesele na 50 osób.

- To były ciężkie czasy, więc i prezenty dawano skromne i praktyczne, na zagospodarowanie się. Jako wiano od rodziców dostałam krowę, męża ktoś obdarował kompletem do golenia, a mnie dwoma aluminiowymi garami - opowiada pani Helena. - Byliśmy młodzi, szczęśliwi i pełni optymizmu. Wtedy łatwiej niż dziś się żyło. Bez trudu zdobywało się pracę i zarobki, które wystarczały na utrzymanie rodziny.

Małżonkowie przed ślubem znali się niespełna rok, a tak naprawdę spotykali zaledwie przez dwa tygodnie. Ryszard musiał wrócić w rodzinne strony, ale przyszłą żonę zasypywał listami.

- Pisałem, jak umiałem i musiało się to podobać, skoro Helenka zgodziła się powiedzieć skaramentalne "tak" - opowiada pan Ryszard. - Zresztą i nasze poznanie nie należało do typowych.

I już snuje się kolejna historia, która jest jedną z wielu rodzinnych opowieści. Pan Ryszard przyjechał na Żuławy w poszukiwaniu pracy i zatrudnił się jako meliorant. Pewnego dnia rozpętała się gwałtowna burza z ulewą.

- Deszcz zaskoczył mnie na środku drogi, więc schowałem się pod pobliskim krzakiem. Okazało się, że tę samą kryjówkę wcześniej wybrały Helena z siostrą - wspomina jublilat. - Krzak był lichy, więc i tak lało się nam za kołnierze. Ale nawet zmoknięta jak kura przyszła żona wpadła mi w oko.

Z okazji jublieuszu państwo Rakowscy zostali odznaczeni Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie nadanymi prez Prezydenta RP. Życzenia, kwiaty i upominki wręczył też wójt Janusz Goliński.

- Przeżyć wspólnie 50 lat nie jest łatwo. Potrzeba ogromnych pokładów cierpliwości i wyrozumiałości - kończy pani Helena.

E. Skirmuntt-Kufel, Dziennik Bałtycki

www.dziennikbaltycki.pl

Podobne tematycznie artykuły
26/08/2009

Historia ślubów ... czyli jak poprzez wieki wiązano się węzłem małżeńskim
Kiedy dokładnie odbył się pierwszy w historii ślub nie wiadomo, prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy. Niewątpliwie był to jednak punkt zwrotny w życiu społecznym człowieka.

Czytaj dalej » Sprawdź komentarze (0)
29/08/2009

Żyć w zgodzie z przyszłymi teściami
Poznanie przyszłych teściów to ważne, ale i stresujące doświadczenie.

Czytaj dalej » Sprawdź komentarze (1)
04/09/2009

100, 200, 300... dni po ślubie
Małżeństwo oraz relacje w nim panujące to temat bardzo chętnie podejmowany przez pisarzy.

Czytaj dalej » Sprawdź komentarze (0)
Skomentuj artykuł

Aby dodać komentarz, musisz się zalogować!

Komentarze:

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!
Przygotuj się do ślubu » Dodaj firmę za 0 zł »
Wyszukiwarka
Galeria
Firmy
Popularne tagi
Polecamy
Bogaty zbiór tekstów do zaproszeń na ślub i wesele
Znajdź swój styl - romantyczny, klasyczny, a może nowoczesny?
Lista spraw do załatwienia przed ślubem
Spis Urzędów Stanu Cywilnego w Polsce
Wyjątkowe ręcznie robione zaproszenia ślubne