Witaj ~gościu na portalu NaszŚlubiWesele.pl :)
NaszŚlubiWesele » Artykuły » Ciekawostki ślubne » Jeśli ślub, to tylko w kościele albo w urzędzie
Katalog artykułów
Poradnik ślubny
Reguluj swoje wydatki za pomocą bardzo prostego programu! »
Ankieta

Ile planujecie wydać na swój ślub i wesele?

Oddanych głosów: 2128
Zapisz się i otrzymuj podsumowanie tygodnia!

Zadaj pytanie profesjonalnemu konsultantowi ślubnemu!

Autor artykułu: Redakcja
16/06/2010

Jeśli ślub, to tylko w kościele albo w urzędzie

ślub cywilny | ślub kościelny | przygotowania do ślubu

Można marzyć o ślubie w zamku, na pokładzie samolotu albo w pięknym zielonym parku, ale takie marzenie może się nie spełnić...

Katowiccy urzędnicy stanu cywilnego i księża podkreślają, że poza urzędem i poza kościołem ślubować sobie można tylko w wyjątkowych okolicznościach, na przykład choroby. Pole dla fantazji i spełniania marzeń pozostaje młodym podczas weselnych sesji zdjęciowych.

Wesele w trzech aktach z „happy endem”

We wtorek pojechali do kościoła spisać protokół małżeński. Sukienka ślubna wisi już od miesiąca u mamy w szafie. Garnitur kupili w zeszłym tygodniu. Trzeba jeszcze tylko wybrać wiązankę kwiatów, ustalić menu w restauracji, do środy musiała być potwierdzona lista gości. W tym tygodniu ona wybierała się do zaprzyjaźnionej kosmetyczki i fryzjerki na próbną fryzurę i makijaż. Dziś oboje mają swoje wieczory panieński i kawalerski. A pobierają się 27 czerwca w sanktuarium w Bogucicach, rodzinnej parafii panny młodej.

Agata Dębska i Paweł Kowalicki są parą od ośmiu lat. Poznali się dzięki swoim braciom, którzy chodzili do jednej szkoły i się przyjaźnili. Zaręczyli się dwa lata temu w Turcji. Pół roku mieszkają razem w wynajętym mieszkaniu przy ul. Żwirki i Wigury. Oboje studiowali geografię. Agata pracuje w biurze projektów i rozpoczęła nowe studia, inżynierię środowiska na politechnice. Paweł jest górnikiem w KWK Murcki i kopalnia właśnie zadeklarowała, że zasponsoruje mu studia na kierunku górniczym.

Młodzi postanowili, że sami będą odkładać pieniądze na ślub. - Mieszkaliśmy z rodzicami, pracowaliśmy, studiowaliśmy i udało nam się w dwa lata zebrać tyle, ile potrzeba - opowiada Agata. Sami zajmują się też wszystkimi ślubnymi przygotowaniami. Rodzina służy im oczywiście radą.

Pamiętają, że długo wybierali ślubne zaproszenia, bo Agata chciała coś oryginalnego. I znalazła! "Teatr umyślnie straconej wolności zaprasza na przedstawienie pt. A potem żyli długo i szczęśliwie" - zaproszenie przypomina bilet do teatru. Jest akt I, czyli dla ducha ślub kościelny, potem akt II dla ciała, czyli przyjęcie weselne, a na koniec akt III - noc poślubna.

Od rana w dniu ślubu parze młodej podczas wszystkich przygotowań towarzyszyć będzie fotograf. W restauracji z hotelem w Nikiszowcu bawić się będzie prawie 70 gości. Na weselu kapela z Żor zagra piosenki dla wszystkich pokoleń. A potem zostanie już tylko podróż poślubna.

- Agata do ostatniej chwili, gdy zobaczy rozkład lotów na lotnisku, nie będzie wiedzieć, dokąd się wybieramy. To niespodzianka! Podczas pakowania walizek będzie musiała mi zaufać! - śmieje się Paweł.

Przyszli małżonkowie są niezależni, ale też bardzo rodzinni. Podkreślają, że to dzięki rodzicom i ich wychowaniu wiedzą, jak żyć, aby się nie zgubić w dzisiejszym świecie. Przygotowania ślubne ich cieszą, a nie stresują. Codziennie razem jedzą i gotują obiad. - Ja obieram ziemniaki i zmywam, bo mnie to relaksuje! - przyznaje Paweł.

Pytamy eksperta

Bo co powie babcia?

z socjologiem dr Brygidą Smołką-Franke rozmawia Joanna Heler:

Czy młodzi chcą legalizować związki, bo: się kochają, obawiają się krytyki lub też perturbacji np. finansowych, w przypadku śmierci partnera? A może są jeszcze inne powody?

Młodzi, najczęściej decydując się na związek małżeński, kierują się pragmatycznymi przesłankami, takimi jak wspomniane. Spora grupa to z kolei osoby wychowane w rodzinach tradycyjnych i same jej hołdujące. Bywa, że tradycyjność, szczególnie w naszym regionie, ma źródło w religijności. Nawet, jeśli nie dotyczy to młodych, to chęć sprostania oczekiwaniom rodziny jest podstawowym argumentem podjęcia decyzji o legalizacji związku

Możemy więc mówić o kryzysie instytucji małżeństwa?

Na pewno mamy zdecydowaną zmianę modelu zakładania i funkcjonowania współczesnej rodziny. Pomimo spadku liczby zawieranych małżeństw, młodzi jednak decydują się na potomstwo. Choć demografowie biją na alarm w związku ze starzeniem się społeczeństw krajów rozwiniętych, to coraz częściej obserwuje się "modę na dzieci" i to niekoniecznie wśród "zalegalizowanych" małżonków. Prawdą jest, i to zapewne rzutuje na model rodziny, że kobiety rodzą je stosunkowo późno.

Pytamy eksperta

Umiar najważniejszy

ze Sławomirą Kościelniak, wizażystką, rozmawia Olga Wiśniowska:

Jaki powinien być makijaż panny młodej, by wyglądała dobrze przez całe przyjęcie?

Przede wszystkim musi pasować do całości. Makijaż ma podkreślać atuty, co niekoniecznie znaczy, że ma być lekki i świeży. Coraz więcej pań decyduje się na kolorystyczne szaleństwa lub przedłużanie rzęs. Należy jednak zachować umiar.

Co jest modne w tym roku?

W modzie jest teraz wszystko! Tradycyjnie brokaty, perłowe cienie, doklejanie sztucznych rzęs czy wręcz przedłużanie ich specjalnie na tę okazję. Makijaż dobiera się indywidualnie, więc nie można jednoznacznie określić jednego trendu. Generalnie modne jest to, w czym dobrze się wygląda.

Dobre kosmetyki, które utrzymają się przez całe wesele, mogą kosztować tyle, co suknia ślubna. Czy warto wydawać tak dużą sumę na jedną okazję?

Jeśli makijaż wykonujemy samodzielnie, warto zaopatrzyć się w kosmetyki wodoodporne. Kupowanie całego zestawu jest dość kosztowne, tym bardziej, że pewnie większość z tych kosmetyków - dobrze dobrana baza, korektory, utrwalacze nie zostanie ponownie użyta. Warto skorzystać z wizyty u wizażystki, która podpowie, na co zwrócić uwagę. Cena makijażu ślubnego to ok. 100-150 zł.

Ślub w przestworzach i pod ziemią, w górach i zabytkowych wnętrzach, z rycerzami i górnikami

Wesele jak u królowej Bony

Sakramentalne tak można powiedzieć na podzamczu chudowskiego zamku (powiat gliwicki), a zaraz potem udać się na ślubną uroczystość w oberży prowadzonej przez Fundację Zamek Chudów. Jedną z atrakcji jest wesele historyczne. Wówczas w menu znajdzie się zestaw takich dań, jakie serwowano podczas ślubu królowej Bony (danie główne to pieczeń z dziczyzny z białymi kluskami, tzw. przedsmaczek - nugat z orzeszków z serem śmietankowym, przybrany marmoladą i konfiturą z różnych owoców). Można też zamówić pokazy w wykonaniu bractwa rycerskiego.

U króla Kazimierza

Od czerwca można brać śluby na zamku w Będzinie, zbudowanym przez Kazimierza Wielkiego. Jest tu także karczma. Ponieważ przy zamku działa bractwo rycerskie, można liczyć na niespodzianki, jak np. wystrzał z armaty. Kto woli czasy dawne, ale bliższe niż średniowiecze, może - także w Będzinie - sakramentalne "tak" powiedzieć w XVIII - wiecznym pałacu Mieroszewskich, w otoczeniu pięknego parku. Na terenie powiatu będzińskiego ślub w zabytkowych wnętrzach można wziąć również w Dobieszowicach, który znajduje się na terenie gminy Bobrowniki.

W przestworzach

Skok ze spadochronem z wysokości 4000 m i nałożenie obrączek nad płytą gliwickiego lotniska to propozycja dla odważnych. Nataki ślub zdecydowała się na razie jedna para. Zarówno para młoda, jak i duchowny, to doświadczeni skoczkowie. Młodzi i żądni wrażeń mogą wziąć też ślub na pokładzie samolotu AN-2. Koszt przelotu to około 500 zł.

W podziemiach

Oryginalny ślub można wziąć w zabytkowej kopani węgla kamiennego Guido. Urzędnicy nie widzą przeciwwskazań, aby w podziemiach udzielić ślubu cywilnego. Co więcej, w tej kopalni jest też możliwy ślub kościelny. Na poziomie 170 metrów znajduje się bowiem kaplica św. Barbary.

Trzeba jednak wcześniej uzyskać zgodę biskupa. W kopalni jest również możliwość zorganizowania wesela w sali bankietowej. Miejsca do tańczenia na poziomie 320 metrów też nie brakuje. Dodatkową atrakcją jest zjazd klatką górniczą, powitanie chlebem i solą przez pracowników kopalni w mundurach górniczych.

U Ballestremów

Młode pary mogą również wziąć ślub w kaplicy przylegającej do dawnego Pałacu Ballestremów w Pławniowicach w powiecie gliwickim (obecnie jest to ośrodek Diecezji Gliwickiej). Rocznie zdarza się ich około 20, ponieważ ustalenie terminu nie należy do najłatwiejszych. Ksiądz Krystian Worbs, proboszcz, pełni tu bowiem posługę samodzielnie. Ceremonii nie można też przenieść do pobliskich przepięknych ogrodów, gdyż mogłoby to kolidować z częstymi rekolekcjami w tej placówce.

W Szczyrku, stolicy ślubów

Od kilku lat coraz więcej młodych par, z różnych zakątków Polski, decyduje się powiedzieć sakramentalne "tak" w Szczyrku. Ks. Andrzej Loranc, proboszcz parafii św. Jakuba w Szczyrku, przyznaje, że zainteresowanie ślubami w zabytkowym kościółku, pochodzącym z 1800 roku jest duże.

- W ciągu roku udzielamy około 90 ślubów, z czego 60 parom spoza Szczyrku - mówi ks. Loranc. Ks. Marek Dąbek, kustosz Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski w Szczyrku, również przyznaje, że sporo osób nie tylko ze Śląska, ale także Małopolski, Wielkopolski i Pomorza zawiera sakrament małżeństwa w sanktuarium na Górce.

Jedni pragną wychodzić z kościoła pod szpalerem ciupag i być obsypywani owsem. Inni pobierają się w strojach góralskich. Zdarzyło się nawet, że burmistrz zgodził się udzielić ślubu parze na stoku, bo pan młody był instruktorem narciarskim.

To było słynne "tak" w galerii handlowej

W Katowicach odbył się najbardziej niezwykły ślub w Polsce w tym roku. W Walentynki 23-letnia Monika i 27-letni Przemek powiedzieli sobie "tak" w Silesia City Center. Na Placu Tropikalnym galerii odbył się pierwszy w kraju ślub w hipermarkecie. Zakochani wygrali konkurs zorganizowany przez SCC i Radio Eska. Ślub wywołał gorące dyskusje, nie brakowało przeciwników i zwolenników wybierania tak oryginalnych miejsc na składanie przysięgi małżeńskiej.

- To było polecenie służbowe - mówi Mirosław Kańtor, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Katowicach, który udzielał ślubu.

Po tym wydarzeniu wiele par, które zgłaszały się do USC, pytały, czy mogą pobrać się w innym miejscu niż gmach urzędu. - Nie jest zadaniem urzędnika przyjmowanie oświadczeń o wstąpieniu w związek małżeński w różnych miejscach. Prawo mówi wyraźnie, że poza lokalem jest to możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach. Tak było właśnie w przypadku konkursu - tłumaczy pan Mirosław.

Właśnie w wyjątkowych sytuacjach udzielił niedawno ślubu na oddziale intensywnej terapii medycznej w jednym z katowickich szpitali i w domu w środmieściu, gdzie pewna 93-letnia kobieta pobierała się z młodszym od niej o 41 lat mężczyzną. I był to jej pierwszy w życiu ślub! - Pierwszym miejscem do zawarcia małżeństwa jest jednak sala urzędowa. A mamy piękną salę klimatyzowaną, na 80 miejsc! I to jest nasze miejsce pracy - opowiada Kańtor.

Podkreśla, że urzędnik nie jest "taksówką". Faktycznie trudno jest sobie wyobrazić, aby co sobotę, gdy kilkadziesiąt czy kilkanaście par chce wziąć ślub, każda z nich miała inny kaprys co do miejsca. Ktoś chciałby w balonie, ktoś na lotnisku, a ktoś na stadionie. Zwyczajnie nie byłoby to możliwe. Poza tym tak naprawdę piękne wnętrze czy otoczenie ma największe znaczenie tylko dla fotografa. Młode pary robią sobie sesje ślubne już nie tylko wśród parkowej zieleni, ale na przykład we wspomnianej Silesii czy też na ostatnim piętrze wieżowca Altus, z którego rozciąga sie wspaniała panorama miasta.

W plenerze nie zawrzemy też ślubu kościelnego. - Para może wstąpić w związek małżeński poza kościołem w sytuacjach niecierpiących zwłoki, ze względu na wyjątkowe okoliczności, na przykład podczas ciężkiej choroby, w obliczu śmierci, gdy kapłan jest niedostępny. Wtedy, w formie nadzwyczajnej, można zawrzeć ślub w obecności samych tylko świadków, w jakimkolwiek miejscu - tłumaczy ksiądz Paweł Buchta, proboszcz parafii św. apostołów Piotra i Pawła w Katowicach.

Nasz pomysł

Górnik z gryfną frelką

Ostatnio duża dowolność panuje w wyborze stroju ślubnego, którym nie musi już być biała, długa sukienka. Karolina Stokfisz i Michał Wojtan postanowili powiedzieć sobie sakramentalne "tak" w śląskich strojach ludowych. Pobrali się w zeszłym roku. Gdy podjechali pod kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Brynowie, niewtajemniczeni widzowie z pewnością pomyśleli, że to śpiewacy z zespołu folklorystycznego. Michał dumnie prezentował górniczy mundur, a Karolina miała na głowie kolorowy wianek. Ubrana była w białą bluzkę z bufiastymi, wykończonymi haftem rękawami i czarną kamizelkę z aksamitu. Dopełnieniem czarnej spódnicy był biały, wyszywany fartuch. Z jej wianka na ziemię spływały zielone wstążki, a na jej szyi lśniły czerwone korale. W rękach panna młoda trzymała kolorowy bukiet polnych kwiatów.

Katarzyna Wolnik, Dziennik Zachodni

www.dziennikzachodni.pl

Podobne tematycznie artykuły
26/08/2009

6 kroków do bezstresowego ślubu
Począwszy od zebrania na czas wszystkich gości w kościele, aż po upewnienie się, że dekoracje sali weselnej prezentują się tak jak powinny, przygotowania do ślubu bywają stresujące.

Czytaj dalej » Sprawdź komentarze (0)
26/08/2009

6 prawd na temat dnia ślubu... czyli jak czerpać większą radość z tego dnia
Od kiedy byłaś dzieckiem marzyłaś o ślubie, że będzie wyjątkowy, magiczny, jak z bajki. Słońce będzie pięknie świecić, muzyka wokół stworzy romantyczny nastrój, a uśmiechnięci ludzie będą tańczyć...

Czytaj dalej » Sprawdź komentarze (0)
26/08/2009

10 prostych kroków jak zaangażować narzeczonego w ślubne przygotowania
On zadał to ważne pytanie, Ty się zgodziłaś. Oboje wybraliście datę. A teraz wspólnie żeglujecie po bezgranicznym morzu euforii i radości...

Czytaj dalej » Sprawdź komentarze (1)
Skomentuj artykuł

Aby dodać komentarz, musisz się zalogować!

Komentarze:

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!
Przygotuj się do ślubu » Dodaj firmę za 0 zł »
Wyszukiwarka
Galeria
Firmy
Popularne tagi
Polecamy
Bogaty zbiór tekstów do zaproszeń na ślub i wesele
Znajdź swój styl - romantyczny, klasyczny, a może nowoczesny?
Lista spraw do załatwienia przed ślubem
Spis Urzędów Stanu Cywilnego w Polsce
Wyjątkowe ręcznie robione zaproszenia ślubne