Nawet w najlepiej dopasowanych małżeństwach, najporządniejszych rodzinach zdarzają się kłótnie. Jest to normalne zjawisko – wszak każdy z nas posiada odmienny charakter i spory są nieuniknione.
Najważniejsze jednak, aby potrafić rozwiązać kłótnię i doprowadzić rodzinę do stanu przed sporem, inaczej trudno będzie nam naprawić atmosferę i humory domowników.
Kluczem do sukcesu w walce z kłótniami i „burzami” jest szczera rozmowa. Jednak często trudno jest otwarcie porozmawiać o tym, co nas boli, co przeszkadza, co irytuje. Zamykamy się w sobie, zostajemy sami z naszymi problemami – a to błąd.
Często wydaje nam się, że druga strona waśni, powinna wiedzieć co nam się nie podoba, czego nie lubimy. Okazuje się jednak, że nawet po kilkudziesięciu latach wspólnego życia jako małżeństwo, pary nadal potrafią się zaskakiwać i wciąż dowiadywać się o sobie nowych rzeczy.
Dlatego powinniśmy nakłonić partnera/partnerkę na szczerą rozmowę, która ułatwi rozwiązanie sporu. W przeciwnym wypadku problem może narastać – współmałżonek nie rozumiejąc, co nas denerwuje, nie będzie mógł zmienić swojego zachowania, a my pozostaniemy nieszczęśliwi.
Jak przeprowadzić rozmowę, która załagodzi atmosferę?
Podczas kłótni, starajmy się nie krzyczeć na partnera, w zdenerwowaniu możemy powiedzieć słowa, które bardzo zabolą, a przecież raz wypowiedzianych słów nie da się cofnąć. Jeśli zatem narasta w nas złość i czujemy, że rodzinna burza staje się nieunikniona – postarajmy się uspokoić, dopiero wówczas poprośmy o rozmowę.
Niektóre pary znalazły sposób, na rozwiązywanie sporów i problemów. Jeśli nadchodzi trudny moment, zamykają się w jednym pomieszczeniu – przykładowo kuchni – i debatują tak długo, dopóki nie znajdą wyjścia z trudnej sytuacji, wcześniej żadne ze współmałżonków nie opuszcza pomieszczenia. Naprawdę dobrze jest wprowadzić u siebie taki zwyczaj – zobaczymy jak dobre efekty może to przynieść dla naszej rodziny.
Rozmowę starajmy się prowadzić możliwie spokojnie, bez zbędnych emocji, bo podenerwowanie tylko przeszkadza w dojściu do porozumienia. Jeśli tego potrzebujemy, spiszmy na kartce problemy lub to, co nam się nie podoba w zachowaniu partnera. Następnie z drugiej strony kartki napiszmy rozwiązanie danego sporu.
Ważne, aby obie strony były zadowolone z przyjętego rozwiązania i nikt nie czuł się pokrzywdzony. Wszak małżeństwo to sztuka kompromisów, dlatego postarajmy się jak najczęściej szczerze ze sobą rozmawiać, a poczujemy różnicę i poważne kłótnie zdarzać będą się coraz rzadziej.
Inaczej sytuacja wygląda, jeśli to nasze dzieci kłócą się ze sobą. Często tłumaczymy to sobie wiekiem dojrzewania i młodocianym buntem. Postarajmy się nie ingerować w ich spory, a już na pewno nie faworyzujmy jednej ze stron – nawet, jeśli naszym zdaniem ma ona rację. W ten sposób nie przyspieszamy rozwiązania kłótni, ale wręcz oddalamy porozumienie.
W kryzysowych sytuacjach możemy jedynie namówić nasze dzieci do wspólnej rozmowy. Niech każda ze stron konfliktu powie w czym tkwi problem. Dla ułatwienia możemy ich argumenty spisać na kartce. Następnie wspólnie postarajmy się dojść do porozumienia.
Pamiętajmy jednak, że nasza rola powinna ograniczać się jedynie do podsuwania obiektywnych pomysłów, które nie krzywdzą żadnej ze stron. Nie krytykujmy również zachowań dzieci, nie karćmy ich za braterskie kłótnie – powinni od młodych lat uczyć się trudnej, ale przydatnej sztuki rozwiązywania konfliktów – bardzo ułatwi im to funkcjonowanie w społeczeństwie.
Jeśli dzieci dojdą do porozumienia, pochwalmy je za rozsądne załatwienie sprawy, pokażmy ile korzyści niesie ze sobą współpraca, a nie kłótnie w rodzinie. Starajmy się również dawać maluchom dobry przykład. Jeśli będziemy często kłócić się ze współmałżonkiem, nasze dzieci również będą miały skłonność do popadania w konflikty. Pokażmy zatem dzieciom, jak rozwiązywać rodzinne spory i nauczmy je rozmawiać ze sobą – nawet o tych najtrudniejszych sprawach.
Prastare polskie przysłowie mówi, że „kto się czubi, ten się lubi”. Postarajmy się jednak mądrze i roztropnie rozwiązywać konflikty, zanim urosną one do rangi naprawdę poważnych i trudnych do zakończenia sporów, tak, aby w naszej rodzinie panowała sympatyczna i prawdziwie przyjacielska atmosfera.
Klaudia Kula
|
|
26/08/2009
Historia ślubów ... czyli jak poprzez wieki wiązano się węzłem małżeńskim |
|
|
29/08/2009
Żyć w zgodzie z przyszłymi teściami |
|
|
04/09/2009
100, 200, 300... dni po ślubie |
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!