Wzruszający, pełen emocji list żony do ukochanego męża. Dlaczego oddalamy się od siebie? Czy to rutyna zabija w nas żar miłości, który połączył dwojga na początku wspólnej drogi?
Kochany mężu, albo już tylko partnerze. Piszę, bo nie wiem kiedy to przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Zawsze było mi łatwiej coś napisać niż powiedzieć, stąd ten list.
Nie oczekuję, że nagle wszystko stanie się dla Ciebie jasne, ale może spróbowałbyś zrozumieć, to będzie dla mnie jakiś krok naprzód. Do dzisiaj, kiedy zamknę powieki, widzę Twoje pytające oczy pełne niezrozumienia.
Siedzę teraz w kuchni, mama przygotowuje zieloną herbatę, czuję spokój. Nie taki jak w domu, tym naszym, inny – ten, którego się pragnie na resztę swojego życia. Nie chciałam tak tego wszystkiego rozwiązywać, nie planowałam tego, ani nie zacierałam rąk w poczuciu triumfu. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego wtedy rozbiłam tę figurkę (i tak była paskudna!) i w takiej złości zatrzasnęłam za Tobą drzwi.
Wiem, że to nie było dobre. Ale była to jedyna oznaka życia i energii w naszym domu od wielu lat. Nie potrafiłam już tak funkcjonować, bez żadnego punktu zaczepienia. Bez rozmów, bez uśmiechów, bez pomysłów. Chciałam, by ktoś w końcu nami potrząsnął, nie wiedziałam, że to będę ja. Ta, która zawsze pragnęła spokoju.
Co się z nami stało? Co się stało z naszymi planami, z naszymi optymistycznymi okrzykami radości, gdy któreś wymyśliło wypad na weekend? Dlaczego nie czułam tego spokoju wtulając się w Twoje ramię, tam wtedy nad jeziorem?
Widziałam Twój błędny wzrok wbity gdzieś w przestrzeń. Nie umiałam go odczytać, po tylu latach. Nie umiałam. Zawsze myślałam, że jestem w stanie od Ciebie odejść tylko wtedy, gdy mnie zdradzisz albo oszukasz. To również dla mnie jest niezrozumiałe, kochamy się przecież.
Gdzieś w tym wszystkim zatraciłam samą siebie, po raz pierwszy wiem czego chcę i uśmiecham się na tę wiedzę. Nie wracam już do domu ze strachem, że znowu nic się nie będzie działo. Ja w kuchni – nad kubkiem kawy, cicho łkając. Ty – przed komputerem, beznamiętnie stukający w klawiaturę. Puste pytania, zdawkowe odpowiedzi.
Czy wiem, co sprawia, że jesteś radosny? Co lubisz, kto Cię denerwuje, kto rozśmiesza do łez… Chyba kiedyś wiedziałam… i chciałam wiedzieć coraz bardziej. Może to jeszcze pamiętamy? Tak naprawdę to jestem wściekła! Dlaczego na to pozwoliliśmy? Gdzie zatraciliśmy naszą miłość? Dlaczego nie zauważałam Twojego podłego nastroju, dlaczego nie pytałam, co się dzieje, dlaczego nie zwróciłeś uwagi na koronkową bieliznę i nie zrobiłeś z niej użytku? Dlaczego pozwoliłam Ci odejść? Dlaczego nie wróciłeś, nie walczyłeś? Chciałam tego, wiesz?
Chciałam, żebyś mnie zaskoczył, pokazał, że Ci zależy, że jestem warta każdego szaleństwa, że będziesz stał pod drzwiami tak długo, aż nie pozwolę Ci wejść. Ale nie przyszedłeś, ani tego wieczoru ani następnego. Znam Cię, bez zaproszenia nigdzie się nie pojawiasz. Kocham Cię i pewnie jeszcze długo będę.
Żałuję, że tak rzadko Ci o tym mówiłam…
Twoja żona
Wyjątkowe i niepowtarzalne ręcznie robione zaproszenia ślubne
Przeraża Cię organizacja ślubu i wesela? Profesjonalni konsultanci ślubni odpowiedzą na Twoje pytania. Zapytaj konsultanta!
|
|
26/08/2009
Historia ślubów ... czyli jak poprzez wieki wiązano się węzłem małżeńskim |
|
|
29/08/2009
Żyć w zgodzie z przyszłymi teściami |
|
|
04/09/2009
100, 200, 300... dni po ślubie |
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!