Na widok uśmiechniętej dziewczyny z kręconymi włosami Ryszardowi Skupińskiemu mocniej zabiło serce. Pani Helena podczas pierwszego spotkania była nastawiona sceptycznie do nowo poznanego chłopaka.
Tymczasem wczoraj małżonkowie odebrali w pabianickim zamku medal za... 60 lat małżeństwa. Obojgu trudno uwierzyć, że spędzili razem całe życie, gdyż dzień poznania pamiętają ze szczegółami.
Był październik 1948 roku, a ja miałam wtedy 19 lat - wspomina pani Helena. - Wybrałyśmy się z koleżanką na zabawę i tam poznałyśmy dwóch kolegów - Ryśków. Jeden zagadnął koleżankę, drugi podszedł do mnie. I już nas nie odstąpili... Siedzieliśmy przy stoliku, pijąc lemoniadę, gdy ktoś potrącił stolik. Potłukły się wszystkie cztery szklanki. Na szczęście. Rok później, pod koniec września 1949 roku brałam
ślub. Moja koleżanka miała go zaraz po mnie. Łatwo odgadnąć, kim byli nasi wybrankowie...
Z okresu chodzenia ze sobą państwo Skupińscy pamiętają wspólne wyjścia do kościoła, kina, spacery w parku, potańcówki oraz spotkania w rodzinnym domu pani Heleny lub jej koleżanki. Cała czwórka zawsze trzymała się bowiem razem.
- Na początku wydawało się to nawet dziwne, że dwóm koleżankom równocześnie trafia się dwóch fajnych kolegów. Wtedy nigdy nie pomyślałabym, że przeżyjemy wspólnie tyle czasu - przyznaje Helena Skupińska.
Starszy od niej o pięć lat pan Ryszard, po wojsku, stateczny i rozważny, szybko zdobył zaufanie rodziców ukochanej. Co go w niej urzekło na początku znajomości?
- Optymizm, energia, żywiołowość, stanowczość i elegancki ubiór - wymienia. - Jeszcze w okresie narzeczeństwa przekonałem się, że Helenka to bardzo dobra kucharka i potrafi dbać o dom.
Obowiązki związane z jego prowadzeniem dzielili. Tak jest zresztą i teraz. Panu Ryszardowi nie jest obce prasowanie, gotowanie, którego uczył się już jako dziecko, odkurzanie... Chociaż to jednak żona dba, by zawsze miał czystą i uprasowaną koszulę...
Wszelkie decyzje podejmują wspólnie, a ze względu na zgodność charakterów przychodzi im to łatwo.
- Nigdy w naszym domu nie było kłótni. Jesteśmy dla siebie wyrozumiali. Na tym zresztą powinno się opierać każde
małżeństwo. Trzeba sobie ufać i okazywać czułość.
Państwo Skupińscy mają dwie córki, czworo wnucząt, dwóch prawnuków, a w lipcu przyjdzie na świat pierwsza prawnuczka. Na ich twarzach widać radość życia.
- Można być razem tyle lat. Wystarczy chcieć - przekonują.
Medale za długoletnie pożycie otrzymało również dziesięć innych par. Pół wieku razem są ze sobą: Barbara i Janusz Alwasiakowie, Bożena i Jan Bednarkowie, Danuta i Tadeusz Kalinowscy, Irena i Bronisław Książczykowie, Wiesława i Zbigniew Pierzchałowie, Marioleta i Lech Sawiccy, Zenona i Kazimierz Smoleniowie, Wanda i Janusz Sosnowscy oraz Czesława i Zenon Włodarczykowie. Ponadto niezwykły jubileusz - 60-lecia małżeństwa - obchodzą Czesława i Zygmunt Zimnochowie.
Patrycja Socha, Express Ilustrowany
www.express.lodz.pl
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!