Tradycyjna rodzina ulega przeobrażeniom. Pary żyją bez ślubu, a niezamężne kobiety rodzą coraz więcej dzieci. Dzieje się tak nie tylko na świecie, ale również w Polsce.
W Polsce rodzi się coraz więcej dzieci, przy czym rekordowo dużo tych ze związków pozamałżeńskich. Skąd to wiemy? Z liczby mężczyzn, którzy składają oświadczenia o uznaniu ojcostwa (ta procedura nie jest stosowana w przypadku małżeństw). W Katowicach, Bielsku-Białej i Gliwicach to jedna piąta liczby urodzeń.
W urzędach stanu cywilnego nie kryją, że pytają młode pary, dlaczego nie chcą wziąć ślubu.
- Rozmawiamy, zachęcamy do zawierania związków małżeńskich, ale rodzice dziecka często poprzestają na akcie urodzenia. Nie sądzę jednak, żeby powodem był brak 84 złotych na sporządzenie dokumentu małżeństwa - mówi Mirosław Kańtor, zastępca kierownika USC w Katowicach.
I dodaje, że skończył się etap, kiedy kobiety z brzuszkiem zakładały suknie ślubne. Jest inaczej niż dawniej. - Uważam, że akt małżeństwa to coś więcej niż "papierek". Jest się o kogo troszczyć, co świętować, są łzy wzruszenia. Prawda jest jednak taka, że wiele kobiet, zapytanych dlaczego nie chce wyjść za mąż, nie znajduje odpowiedzi - dodaje Kańtor.
Zdaniem profesora Marka Szczepańskiego, socjologa z Uniwersytetu Śląskiego, to zjawisko należy rozpatrywać w szerszym kontekście.
- Rodzina ulega przeobrażeniom, jest coraz mniej sformalizowanych związków, później wychodzi się za mąż, później wychowuje się dzieci. Oprócz tradycyjnych konkubinatów, zwolenników mają również alternatywne formy życia rodzinnego. Są to dinksy, czyli "double incom, no kids", co znaczy podwójny dochód, bez dzieci. Inną formą związków jest LAT, które jest skrótem od "living apart together", co w tłumaczeniu na polski oznacza, życie razem, ale osobno. Obydwie formy są popularne w krajach zachodniej Europy oraz za oceanem - tłumaczy prof. Szczepański. - Z jednej strony rozumiem te procesy, z drugiej strony dla dziecka lepiej, kiedy rodzice kwestie formalne mają pozałatwiane - dodaje socjolog.
To tendencja widoczna jest w całym kraju. Blisko trzy czwarte noworodków, przychodzących na świat w porodówkach Łodzi, rodzą niezamężne kobiety. Dr Jolanta Wolińska, psycholog z UMCS, uważa, że to nowy trend, który przyszedł do nas z zachodu Europy. - Dla młodego pokolenia życie bez ślubu jest manifestacją wolności. Sprzyja im otoczenie, które coraz rzadziej krytykuje tzw. małżeństwa na próbę - podkreśla Jolanta Wolińska.
Potwierdzają to nasi urzędnicy: - Młodzi Polacy chętnie wzorują się na stylu życia modnym w państwach starej Unii Europejskiej. Wśród liczby nieformalnych związków, jak dotąd najwyżej plasuje się Holandia i kraje skandynawskie - mówi Barbara Tkacz, zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Sosnowcu. W Szwecji ponad połowa osób żyje bez ślubu.
Kobieta odkłada decyzję o ślubie, bo nie jest już tak zależna finansowo od mężczyzny. Poza tym samotnej matki nikt nie wytyka palcem, jest nawet podziwiana, że potrafi sobie radzić sama. Samotnymi matkami zostają gwiazdy show biznesu, sportsmenki, kobiety, które przez lata skupiały się na karierze zawodowej.
- Ja mam dziecko bez ślubu i jakoś nie jest mi z tym źle. Żyję razem z ojcem mojej córeczki. Z małżeństwem nam się nie spieszy, bo mieszkamy u moich rodziców i chcemy się najpierw czegoś w życiu dorobić - pisze "kendysi" na www.kobieta.interia.pl
- Nie narzekam, kiedy widzę koleżanki mężatki zabiegane i zapracowane - komentuje "matka" na forum.interia.pl.
Nowy trend zauważają duchowni. - Życie w nieformalnym związku stało się modne - mówi ks. Jan Rawa, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego w Skierniewicach. I dodaje: - Za kilka tygodni będę po raz pierwszy w życiu przewodniczył mszy świętej, podczas której rodzice wezmą ślub, a ich dziecko zostanie jednocześnie ochrzczone - ujawnia skierniewicki duchowny. Nieco ostrzej wypowiada się ojciec Mieczysław Łusiak, jezuita i duszpasterz małżeństw niesakramentalnych. Jego zdaniem zakładanie rodziny przed zawarciem małżeństwa to przejaw egoizmu. - Decydując się na ten krok, ludzie uciekają od odpowiedzialności i zobowiązań, które niesie ze sobą instytucja małżeństwa. Wolą cały czas żyć "na próbę" - mówi o. Mieczysław Łusiak.
Jednak z czasem wiele niesformalizowanych związków się legalizuje. USC w Gliwicach zajmuje dużą halę. - Wiele osób zmierza prosto do okienka, gdzie trzeba zarejestrować noworodka, ale o okienko związane z małżeństwem zahaczają tylko po to, żeby ewentualnie o coś zapytać. Mamy jednak sytuacje, kiedy rodzice dziecka decydują się po latach na ślub, a ich pociecha podaje obrączki w trakcie uroczystości - mówi Małgorzata Korzeniowska, kierownik gliwickiego USC.
Modne stają się łańcuszki z obrączkami dla dzieci oraz zaproszenia, na których osobą zapraszającą na ślub i wesele jest dziecko: "Basia zaprasza na ślub swoich rodziców". - Pamiętam takie zaproszenie, słyszałem potem, że odpowiedzieli na nie wszyscy znajomi młodej pary. Mieliśmy pełną salę - opowiada Kańtor.
Katarzyna Piotrowiak, Dziennik Zachodni
|
|
26/08/2009
Historia ślubów ... czyli jak poprzez wieki wiązano się węzłem małżeńskim |
|
|
26/08/2009
Japoński ślub |
|
|
27/08/2009
Ślubny bon ton - czyli jak zgodnie z dobrym obyczajem zachowywać się na ślubie |
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!