Dobrze się bawiliśmy na weselu, ale można to poprawić! Miesiące przygotowań, sakramentalne „tak”, zabawa do białego rana… i poprawiny. Niegdyś takie imprezy trwały dniami, nawet tygodniami.
Przygotowywane były własnym kosztem, spraszano na nie całą rodzinę, sąsiadów, słowem: wielka uczta. Dziś z różnych względów rezygnuje się z takiego biesiadowania.
Po pierwsze: koszta takiej uczty zdecydowanie nie należą do najmniejszych, jak również niewiele osób może pozwolić sobie na spędzenie tak długiego czasu na zabawie. Ale ciągle sporo par chce uczynić zadość tradycji i w ramach weselnego świętowania urządzają również
poprawiny.
Zależy to również od charakteru samego wesela oraz ilości zaproszonych gości. Wesela na wsi, gdzie w większym stopniu kultywuje się staropolskie tradycje, rządzą się innymi prawami niż te miejskie, organizowane często w wynajmowanych salach.
Niewypity alkohol, niezjedzone jedzenie i sporo sił oraz ochoty na dalszą zabawę - zatem weselne after party czas zacząć. Poprawiny zwykle mają miejsce w lokalu, w którym odbywało się wesele lub w miejscu, gdzie nocowali goście i
Para Młoda – to już zależy od wcześniejszych ustaleń. Kwestię jadła i napitku mamy rozwiązaną, bo na pewno zostało wiele z poprzedniego dnia. A narodowa tradycja każe jedzenia nie marnować.
Goście już się przerzedzili, część osób odjechało już w swoje strony. Zostali Ci najbliżsi, rodzina, przyjaciele, ci, z którymi chcemy się w wyjątkowy sposób podzielić swoim szczęściem i radością. W kameralnym gronie można porozmawiać, powspominać, podzielić się refleksjami. A wszystko to w przyjemnej, niezobowiązującej atmosferze, bo przecież zabawa jeszcze trwa. Bez kamer i aparatów, ale ciągle, miejmy nadzieję, w szampańskich nastrojach. Państwo Młodzi już nie w sukni i w garniturze, ale w swobodnych ubraniach mogą trochę odetchnąć po stresach poprzedniego dnia, czasem dopiero wtedy zaczyna się dla nich zabawa.
Bywa również tak, że ich, nieznające się wcześniej rodziny, zdążyły się już zaprzyjaźnić i chętnie spędzą ze sobą jeszcze trochę czasu. Niektórym tak w smak poprawiny, że impreza czasem przedłuża się ponad te kilka zaplanowanych godzin.
A bywa też, że poprawiny to „tylko” sute, późne śniadanie, grill lub rodzinny obiad. Zdarza się, że koszta dwudniowego wesela nie są znacznie wyższe od jednodniowego. Może więc, gdy zapowiada się rodzinno-przyjacielski zjazd z różnych stron świata, warto pomyśleć o tym, żeby przedłużyć czas spędzony z nimi? I wybrać ku temu najbardziej odpowiadającą nam formę? Oczywiście, ważną rolę odgrywają finanse, czy nas na to stać? I czy tego chcemy? Czy w napiętym grafiku znajdziemy czas i ochotę na kolejną rzecz?
Tradycja mówi, że poprawiny są po to, by „poprawić” wesele. Same opinie o tym, czy są potrzebne i warte organizacji, są różne. Niektórzy nie wyobrażają sobie wesela bez poprawin, inni uważają, że są zbędne. Czasem również bywa tak, że to starsze pokolenia próbują wymusić na młodych ich organizację.
Zastanówmy się, w jaki sposób najlepiej uczcić to wydarzenie. Bo po weselu trzeba wrócić do życia, teraz już we dwójkę…
Celina Fit
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!