Uroczystości ślubno-weselne obrosły szeregiem anegdot dotyczących strojów, menu czy też zachowań przed ołtarzem. O kilku z tych ostatnich warto, ku przestrodze, przypomnieć.
Pierwsza jest o znanej postaci z telewizji, która przed wielu laty przy okazji debiutu na ślubnym kobiercu, pomyliła słowa małżeńskiej przysięgi. Zamiast powiedzieć do swej wybranki, że "nie opuści jej aż do śmierci" stwierdził, iż "jej... nie dopuści aż do śmierci ". Trudno przeceniać, jak ten lapsus zaważył na życiu nowej rodziny, ale faktem jest, że niebawem wspomniany gwiazdor wystąpi w roli pana młodego, już z włosem lekko przyprószonym siwizną, po raz trzeci.
Druga dotyczy również słów wypowiadanych przed ołtarzem i prostego pytania zadanego przyszłemu małżonkowi. Nie trzeba dodawać, że totalnie zdenerwowanemu, bo debiutującemu w tej roli. Gdy ksiądz prowadzący ceremonię szeptem upewniał się jak na imię ma
pan młody, ten zamiast rzeczowo odpowiedzieć najpierw zaniemówił, a potem zacytował to, co zapamiętał z zakończonych kilka dni wcześniej nauk przedślubnych. I w kościele niespodziewanie zabrzmiało wypowiedziane drżącym głosem zdanie: Pan ma na imię... Jezus.
I jeszcze opowieść z czasów, kiedy to aby móc uzyskać sakrament małżeństwa, trzeba było najpierw stanąć przed urzędnikiem państwowym i uzyskać tak zwany
ślub cywilny. Bywało, że od tej uroczystości do ślubu kościelnego dzieliły młodą parę miesiące i każdy z małżonków zdążył się już przyzwyczaić do swojej
obrączki - żona mniejszej, mąż większej. Naturalne więc było, że przed ołtarzem każdy z małżonków brał do ręki swoją obrączkę, nie zastanawiając się nawet nad tym, że trafi ona na palec partnera. Tego typu zamieszanie jest jednak gwarancją trwałości małżeństwa, bo para, której dotyczy to zdarzenie jest już ze sobą ponad 30 lat.
Na koniec jeszcze rada dla weselnych gości. Przynosząc parze młodej kwiaty, warto pamiętać, że nie uchodzi do wiązanki ślubnej pakować chryzantem albo kalii. Niestety, bywa, że nie wszyscy, nawet najmilsi z zaproszonych, o tym nie pamiętają. Pomyślności Młodej Parze!
Stanisław Bartosik, Dziennik Zachodni
www.dziennikzachodni.pl
|
12/09/2009
Jak uniknąć ślubnych wpadek
Ślubne wpadki od niepamiętnych czasów są horrorem dla państwa młodych, zażenowaniem dla ich rodziców, oraz niezłym ubawem dla zaproszonych gości.
Czytaj dalej »
|
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!