Wyraz zdumienia na twarzach gości i zachwyt w oczach nowożeńców. Tak reagują wszyscy, gdy przed kościołem w niebo wzbija się chmara 400 motyli.
Na pomysł hodowania owadów wpadł łodzianin Kamil Lemieszewski, prezes firmy organizującej oprawę choreograficzną ślubów i wesel.
5 tysięcy zł za atrakcję
- Klient chciał czegoś wyjątkowego. Postacie przebrane za anioły obrzucające gości płatkami róż, konfetti oraz puszczające bańki mydlane to było dla niego za mało. Ponieważ w liceum kończyłem klasę biologiczno-chemiczną i hodowałem w domu owady, przyszły mi do głowy te motyle - opowiada. - Popytałem zaprzyjaźnionych entomologów, czy pomogliby mi, i zgodzili się.
Za to, by te piękne owady pojawiły się w oprawie ceremonii ślubnej, państwo młodzi muszą zapłacić od 2 do 5 tysięcy złotych. Mniejsze koszty ponoszą ci, którzy pobierają się latem, o wczesnej porze, gdy jeszcze świeci słońce.
- Motyle lecą do światła - tłumaczy Kamil. - Wylatują z pojemnika tuż po jego otwarciu. Jeśli
ślub jest późnym wieczorem, np. w październiku, owady śpią i ani myślą wylecieć. Wtedy musimy je oszukać, zapalając specjalną lampę, emitującą światło podobne do słonecznego. Potrzeba do tego więcej osób, które obsługują sprzęt, dlatego nowożeńcy muszą liczyć się z większymi kosztami.
Zdarzają się komplikacje. Kiedyś ślub się przedłużył, bo rozbudzone, uwięzione w klatce motyle zbyt długo szamotały się przy próbie uwolnienia i połamały sobie skrzydła. Na szczęście mieliśmy zapasowe i uroczystość odbyła się według scenariusza.
Jajeczko na zamówienie
Latem kilkunastu znajomych pana Kamila jeździ na łąki i do lasów w poszukiwaniu larw lub jajeczek owadów. Przywożą je razem z liśćmi i źdźbłami traw. Letnie zbiory muszą wystarczyć na cały rok. Tylko na jeden ślub potrzeba 400 motyli. Jednak aby tyle się wykluło, należy zebrać aż... kilka tysięcy larw.
- Zawsze musimy liczyć się z tym, że coś się nie uda - przyznaje Kamil Lemieszewski. - Motyle też chorują, przeziębiają się, do hodowli czasem wkrada się grzybica. Owady potrafią również... pozabijać się podczas walki o samicę.
Poszukiwane są zwłaszcza larwy bielinka kapustnika, pazia królowej i kardynała. Bielinek pasuje do kreacji ślubnej panny młodej, kolorowe odmiany wybierają pary, które chcą, by
oprawa uroczystości była bardziej wesoła i barwna. Niektórzy narzeczeni życzą sobie, by wypuszczono różne motyle.
Zobaczyć ślub i umrzeć
Dorosłe motyle żyją około tygodnia i zaraz po złożeniu jaj umierają.
Zanim zostaną wypuszczone na wolność, przebywają w terrariach, czyli szklanych pojemnikach z wyglądu przypominających akwaria. W ich wnętrzu znajdują się grzałki z termostatem i żarówki, dzięki którym można osiągnąć wymaganą temperaturę i wilgotność. Do wysuwanej szufladki na dnie terrarium hodowcy wkładają torf, włókna kokosowe i liście roślin - pokarm motyli.
Te, które już zakończyły okres dojrzewania, przenoszą do większego pojemnika, żeby nie połamały skrzydeł, gdy zaczną latać i dokazywać. Od tej chwili muszą być dostarczone na ceremonię ślubną lub inną uroczystość przed upływem siedmiu dni. Efekt wyfruwających kilkuset motyli trwa kilkadziesiąt sekund.
Magdalena Grochowalska, Express Ilustrowany
www.express.lodz.pl
|
26/08/2009
Oryginalne dekoracje stołów
Minęły czasy, kiedy każdy stół na przyjęciu weselnym musi mieć tradycyjne kwiatowe dekoracje. Coraz częściej narzeczeni uświadamiają sobie, jak ważne jest, by ślub był odzwierciedleniem ich samych.
Czytaj dalej »
|
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!