Chciałabym zaprezentować Wam pomysł na mój własny ślub. Ale pozwólcie, że zacznę od początku. Z moim przyszłym mężem poznaliśmy się całkiem przypadkowo, tzn. przez Internet.
Z nudów odwiedziłam kiedyś czata i tak jakoś zaczęliśmy rozmowę, potem wymiana numerów gg, telefonów, a dwa tygodnie później umówiliśmy sie na spotkanie. Ale żeby było ciekawiej umówiliśmy sie na przejażdżkę rowerową, a mieszkamy kawałek od siebie, bo 40 km. Chciałam żeby to było nietypowe spotkanie i żebyśmy miło spędzili czas. Sami zaznaczyliśmy na początku, że to NIE będzie randka.
Umówiliśmy się rano u mnie w mieście. On wyjechał rowerem dużo wcześniej, żeby zdążyć do mnie na czas. Ja już czekałam gotowa i zwarta do drogi z mapą w plecaku. Przywitaliśmy się i ruszyliśmy w naszą wyprawę rowerową.
Jechaliśmy kierując sie w stronę Koła (miasto w województwie wielkopolskim, w powiecie kolskim) cały czas rozmawiając o głupotach. W Kościelcu (gmina wiejska w województwie wielkopolskim, w powiecie kolskim) niestety nogi odmówiły nam już posłuszeństwa, więc zarządziliśmy przymusowy odpoczynek.
Kupiliśmy prowiant w pobliskim sklepiku i udaliśmy się do rozległego parku krajobrazowego (12ha) z kilkoma prospektami widokowymi (znajdującego się po północnej stronie drogi krajowej). Na skarpie doliny Kiełbaski znajduje się eklektyczny pałac wzniesiony przez hrabiego Kreutza. Ponadto w parku wznoszą się romantyczne ruiny, jest w nim też meczet i minaret oraz sztuczna grota wyłożona tufem wulkanicznych przywiezionym z Sycylii.
Bardzo miło spędziliśmy tam czas, a pamiątki w postaci zdjęć mamy do dzisiaj :-)
Przeglądając mapę natrafiliśmy na wieś Gozdów (miejscowość położona jest 3 km na zachód od centrum Koła, na północ od drogi krajowej nr 92 łączącej Warszawę z Poznaniem) położoną nieopodal Kościelca, w której znajdują sie ruiny gotyckiego zamku.
Podążając w kierunku ruin pytaliśmy przypadkowych ludzi o drogę. Na ławce przed starą chałupką siedział sobie pewien sędziwy pan. Wytłumaczył nam jak mamy tam dotrzeć, i opowiedział pokrótce o tym magicznym miejscu. Wspomniał o legendzie związanej z ruinami, że: Pary, które odwiedzą to miejsce, będą już do końca życia razem, stąd nazwa „Ruiny zakochanych". Trochę Nas to rozbawiło. Żadne z Nas nie wierzyło dotychczas w jakieś pozaziemskie moce. Ale trzeba przyznać, że to miejsce zapiera dech w piersi.
I do dzisiaj się śmiejemy, że jakaś tajemna moc połączyła Nas ze sobą. Nie wiadomo, może jednak te ruiny zadziałały? :-)
Z sentymentu do tych miejsc postanowiliśmy, że się tam pobierzemy. Ślub odbędzie się w ruinach zamku. Przysięgę małżeńską, którą chcielibyśmy sami napisać, wypowiemy przed księdzem w obecności świadków, rodziny i przyjaciół, a jeżeli się uda, nasze przyjęcie weselne chcielibyśmy zorganizować w Pałacyku w Kościelcu. Ale to jeszcze jest niewiadoma ponieważ pałacyk jak na razie w trakcie renowacji. Pożyjemy zobaczymy :-)
Magda N.
Nagrodzona praca nadesłana na konkurs "Ślubna ciekawostka"
* Przeraża Cię organizacja ślubu i wesela? Profesjonalni konsultanci ślubni odpowiedzą na Twoje pytania. Zapytaj konsultanta!
* Prawdziwe oblicze naszego życia! Historie i ciekawostki prosto z życia
|
|
26/08/2009
Japoński ślub |
|
|
27/08/2009
Ślubny bon ton - czyli jak zgodnie z dobrym obyczajem zachowywać się na ślubie |
|
|
27/08/2009
Magiczny wieczór panieński |
Brak komentarzy, Twój może być pierwszy!